• Ogłoszenia

    • Dawid

      Aktualizacja   2017.04.16

      Forum zostało zaktualizowane. Gdyby ktoś miał problemy proszę o kontakt. Będziemy je dopracowywać w następnych tygodniach

Ostry

Użytkownik
  • Zawartość

    238
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Ostatnia wygrana Ostry w Rankingu w dniu 26 Maj 2017

Ostry posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

13 Good

O Ostry

  • Tytuł
    Pingwin
  • Urodziny 1990.12.28

Profile Information

  • Gender
    Not Telling
  1. Tak w ogóle to radzę się wstrzymać ze zbyt odważnymi ocenami indywidualnymi, bo zaraz się pewnie będziemy dowiadywać, co kogo bolało i może być głupio (np. taki Kessel dla mnie na 100% grał uszkodzony, to nie jest facet, któremu w normalnych okolicznościach krążek się pęta pod nogami)
  2. Musiało się to tak skończyć. Nie mieliśmy w tym roku argumentów na duże granie, za dużo zdrowotnie kosztowała nas seria z Flyers, Brassard niespecjalnie odnalazł się jako lider bottom 6, przegraliśmy pojedynek bramkarzy. Sid i Guentzel będą musieli iść do jakiegoś dobrego kręgarza od dźwigania tej drużyny na swoich plecach. Nie pomaga też, jak się dwa razy prowadzi 3-2 po dwóch tercjach i przegrywa 4-3. Gratulacje dla Capitals, będzie im bardzo ciężko z potwornie mocną Tampą (chyba nikt nie myślał, że tak szybko odprawią B's). My musimy się cieszyć tym co mieliśmy przez dwa lata i czekać na kolejną szansę za rok.
  3. Capitals, Capitals... Jak ich nie kochać. Grali świetnie... przez 43 minuty. Prowadzili grę i wynik... przez 43 minuty. Mieli pewność w bramce... przez 43 minuty. A my bez Małkina i Hagsa, tak się wydawało, nie mamy zębów, żeby odrabiać jakąkolwiek stratę, a już na pewno nie 2-0. Rywal szybko jednak pokazał, że danie popisowe pt. "błyskawiczna rozsypka" jest w menu również w tym roku, dostając trzy szybkie ciosy w chyba niecałe 7 minut i oddając nam za frajer w zasadzie wygrany mecz. Żeby było jeszcze zabawniej wszystkie bramki dostali od jednej linii i to od każdego sprawiedliwie po jednej bramce. Zaczął Horny swoją specjalnością pt. "Bramka z dupy" odbijając strzał przed bramką, wyrównał na 2-2 Sid po wspaniałym popisie gry defensywnej Owieczkina a prowadzenie dał nam Guentzel również wyciągając gola z kapelusza. Murray dołożył do tego ze 3 kradzieże i ostatni gasi światło. Cyrk, proszę państwa, tylko się cieszyć z wyniku - choć stylu wstydzić się nie musimy, bo jakoś źle nie wyglądaliśmy, to do pewnego momentu rywal był o tą odrobinę lepszy. Do pewnego momentu
  4. Ja jeszcze bym wybaczył ten idiotyzm, który Letang ofkręcił przy golu, gdyby nie to, że później zrobił DOKŁADNIE TO SAMO. Letang jest bardzo nie sobą właściwie cały sezon, w playoffach zrobił już parę okropnych baboli w obronie, albo się chłopina ogarnie albo trzeba zacząć myśleć o ograniczaniu jego minut na lodzie na rzecz np. Dumolina czy Oleksiaka.
  5. Osamotniony otwieram temat Caps IMHO wyraźnie słabsi niż w poprzednich latach, natomiast my też mamy swoje problemy (głównie zdrowotne...). Zobaczymy na ile Caps mają nas już w głowach i na ile my mamy dwa długie sezony w nogach. Chociażby ze statystycznego punktu widzenia należy oczekiwać, że w końcu z nami wygrają, ale z drugiej strony odpadanie w 2. rundzie playoffów to już taka stołeczna tradycja, wypadałoby ją podtrzymać
  6. Strach pomyśleć co by było w tej serii, gdyby Flyers mieli obronę chociaż ciut lepszą niż totalna komedia którą pokazali. Na niektóre popisy krycia i zabawy z krążkiem jedyną sensowną reakcją jest telewizyjny śmiech z puszki w stylu Śmiechu Warte. Co prawda z nas też można było się pośmiać bo ze dwie bramki praktycznie strzeliliśmy sobie sami, a wizja doprowadzenia tej serii do meczu nr 7 była niebezpiecznje blisko, no ale wszystko dobre co się dobrze kończy. Murray rzeczywiście wczoraj jakiś nie swój, ale jak przyszło co do czego swoje wybronił. Ogólnie rzecz ujmując w pięknym stylu tej serii nie zamykamy, ale kto będzie o tym pamietał. Cel na kolejną rundę to MOCNE ograniczenie ilości rozdawanych prezentów, bo rywalizyacja była spokojnie do skończenia w max 5 meczach, a tak mieliśmy już dosyć poważne nerwy. Pozostaje tylko kibicować teraz Blue Jackets, żeby doprowadzili do siódmego meczu i dali nam odrobinę tak potrzebnego oddechu.
  7. Przyznam szczerze że jestem mocno wkurwiony. To nawet nie powinna być seria, a tak mamy ciężki mecz nr 6 przed sobą. Sully musi potrząsnąć chłopakami, bo zabrakło wyrachowania i zimnej krwi a jednak jako podwójni obrońcy tytułu powinniśmy mieć przewagę w tych aspektach. Dorzuciłbym do tego jeszcze katastrofalne PP... Horny potrzebny od zaraz. Wydaje się niemożliwe, że Flyers w oddając ledwo ponad 20 strzałów na mecz ograją nas jeszcze dwa razy, ale... Wolałbym nie sprawdzać takiej opcji
  8. Po bardzo słabiej pierwszej tercji, w drugiej mieliśmy rywala już wiszącego na linach... aż tu nagle taka patela Kessela, że jeszcze dzwoni w uszach. Wierzyc się nie chce, że Phil w ogóle się zdecydował na taką próbę przy prowadzeniu. GET THE PUCK DEEP KURWA. No nic trzeba cisnąć dalej. Jeżeli dalej będzie takie mielenie jak w drugiej odsłonie, to o wynik jestem spokojny. Widać, że jak kręcimy na maksa rywalowi zwyczajnie brakuje argumentów, także nawet to 2-2 jest niezłą pozycją wyjsciową. FINISH HIM
  9. Wy tu gadu gadu, a Neuvirth nadal nie wie, że dostał bramę Dominacja w tej serii jak do tej pory bezdyskusyjna. Rywal ma katastrofalną obronę i poważne problemy w bramce. W połączeniu z naszą siłą ognia z przodu i znakomitym Murray wygląda to jak wygląda. Gdyby nie ten pechowy mecz nr 2 mielibyśmy sweepa i to takiego z wykrzyknikiem. Rywal jest bezradny i chyba złamany psychologicznie. Trzeba to KONIECZNIE skończyć w piątek
  10. Jutro planujemy z dziewczyną wypad do Krakowa, także jest spora szansa że się pojawię Tam gdzie w ubiegłym roku?
  11. Jak nie idzie to nie idzie. Rywalowi wpadły dwa farfocle a my strzelamy w słupki i pudłujemy do pustej bramki. Sid mógł sam dwie bramy spokojnie strzelić. O ile nie zaczną nam szybko wpadać krążki do bramki Elliota trzeba będzie ten mecz spisać na straty. EDIT: Niestety zamiast gonić, frustracja wzięła górę i chyba jest po meczu. Dobrze, że przynajmniej udało się złamać Elliota
  12. Nadal gramy lepiej, ale dzisiaj karty ułożyły się inaczej. Ta kara dla Aston-Reese to jakiś kurwa żart. Już pomijam play-offy, to nie jest kara nawet w RS, twarde zagranie bokiem w bok, żaden tam boarding. No cóż, mamy kilkanaście minut, żeby przełknąć ten bullshit i strzelić coś w 2. tercji
  13. Bezdyskusyjna dominacja w każdym względzie. My graliśmy swój sprawdzony hokej, rywale z poważnymi problemami gdzie nie spojrzeć. Anemiczny atak, komediowa obrona, Elliot nie postawił żadnego oporu. Zobaczymy jakie zmiany w piątek. Nam pozostaje dalej grać swoje
  14. Mówi się często, że jak się zaczyna serię na wyjeździe to pierwsze 10-15 minut jest na przetrwanie, no to ta sztuka się naszemu rywalowi nie udała zupełnie. Musimy się bardziej pilnować, bo mało brakowało a dalibyśmy łatwą bramkę na 1-1, na szczęście Murray zanotował kradzież a dalej to już poszło. Gienuś otworzył swoją bramką sezon grillowy. Fajnie by było posłać szybko Elliota pod prysznic, bo te prowadzenia 3-0 jakoś zawsze u mnie wywołują lekką nerwowość. Potrzebny dalej mocny forecheck i odpowiedzialnie trzeba się obchodzić z krążkiem, jak mają nam coś strzelić to niech to sobie wywalczą, nic za darmoche
  15. Witam wszystkich nocnych masochistów. xD Jestem w tym roku trochę rozdarty, bo z jednej strony oczywiście chcę dla mojej drużyny jak najlepiej, ale z drugiej nie wyobrażam sobie trzeci rok z rzedu przez 2 miesiące zarywać noce, bo pod koniec poprzedniej kampanii naprawdę już nie wiedziałem jak się nazywam, a siedzenie po nocach z wiekiem przychodzi mi coraz ciężej. No ale skoro już los nas związał z pomarańczowymi popaprańcami, to powiedzmy, że zmazanie blamażu z 2012 uznaję za minimum na tą wiosnę, a wszystko więcej biorę jako bonus. Sportowo nie wchodzimy w te playoff ani jakoś specjalnie napędzeni, chociaż w meczu z Columbus był już przebłysk naszego playoffowego gritu. Najbardziej martwi obrona, liczę na to, że Letang znowu ogarnie się na PO i bedziemy mieli razem z Schultzem dwie bona fide jedynki w obronie, co może pozwoli trochę zamaskować brak Cole. Z przodu kluczowe pewnie będzie na ile Brassard będzie w stanie nam wykreować groźną trzecią formację, biorąc pod uwagę, że ze względów zdrowotnych nie specjalnie miał okazję wprowadzić się do drużyny. Murray, którego widzieliśmy pod koniec RS też odrobinę nie swój, ale w tym sporcie playoffy zmieniają wszystko, także zobaczymy.